×
Artykuły

Czy resurs w wózkach widłowych odkrywa całą prawdę o „odpowiedzialnym” biznesie?

Prześlij nam swój artykuł
Zobacz galerię zdjęć

Problem resursu wózków widłowych zaczyna coraz bardziej bulwersować naszych czytelników. Jak zapewne wszystkim wiadomo pomimo wyposażenia wózków widłowych w liczniki motogodzin oraz określenia harmonogramu przeglądów serwisowych i napraw w stosunku do ilości przepracowanych motogodzin, producenci nie zamierzają zamieścić w DTR informacji po ilu tysiącach motogodzin należy przeprowadzić przegląd specjalny i remont kapitalny. Czyli nie zamierzają określić projektowanej trwałości eksploatacyjnej wózka.

Nasi czytelnicy, którzy występowali do producentów wózków widłowych, które mają w eksploatacji, spotkali się z negatywnymi odpowiedziami. Oto wybrane przykłady:

  • Nawiązując do naszej rozmowy telefonicznej chciałbym zwrócić się do redakcji z prośba o pomoc w prawidłowym wyznaczeniu resursu wózka jezdniowego podnośnikowego marki X typ Z. Kontaktowałem się z producentem wózka, celem zdefiniowania projektowanego czasu eksploatacji natomiast producent stwierdził, że nie wiedzą jak zdefiniować resurs, ponieważ nie ma aktu prawnego, który miałby regulować sposób jego określania. Producent wózków konsultował podobno tę sprawę z dozorem technicznym, który stwierdził żeby odsyłać klientów do nich.
  • Panie redaktorze, nareszcie udało mi się uzyskać informację od producenta wózka widłowego odnośnie resursu, która brzmi następująco: „Informacje na temat trwałości eksploatacyjnej wózka nie są udzielane. Jeśli chodzi o temat resursu to mamy informacje, że dozór techniczny świadczy w tej dziedzinie usługi.” Nie za bardzo rozumiem na bazie czego, skoro producent nie chce podać projektowanej trwałości eksploatacyjnej wózka, a ten parametr jest wymagany do wyznaczenia wykorzystania resursu. Jak mam postępować w tej sytuacji?

Na podstawie powyższych wypowiedzi można odnieść wrażenie, że problem resursu (projektowanej trwałości eksploatacyjnej) wózka jezdniowego podnośnikowego to jakiś wymyślony problem polskich eksploatujących.

 

Deklaracje o odpowiedzialnym biznesie

Jak wobec tego mają się te odpowiedzi do deklaracji o odpowiedzialnym biznesie, o systemach jakości, które dobro klienta stawiają na najwyższym miejscu czy do deklaracji zgodności z dyrektywa maszynową?

Czemu właściwie ma służyć określanie resursu? Tak, wiadomo – określeniu projektowanej trwałości eksploatacyjnej. Komu powinno bardziej zależeć i kto ma większy interes w tym, żeby resurs był prawidłowo określony: eksploatujący czy producent?

Producent deklaruje, że prowadzi swój biznes w sposób odpowiedzialny, czyli w jego interesie powinno leżeć to, żeby resurs był prawidłowo określany. Bo jeśli nie – to może doprowadzić do sytuacji, kiedy maszyna nie będzie już gwarantować bezpieczeństwa eksploatującemu – wypadku, w którym ucierpi jego dobre imię .

Eksploatujący, który również chce być odpowiedzialny, musi wiedzieć jak trwała jest maszyna i jak długo będzie działała bezpiecznie oraz co i kiedy musi zrobić żeby podtrzymywać to bezpieczeństwo, gdyż wpływa to na koszty jego działalności oraz bezpieczeństwo jego pracowników.

 

Rzeczywistość jest jednak inna

Deklaracje o odpowiedzialnym biznesie i deklaracje zgodności WE pozostają jedynie deklaracjami, bo wewnątrz koncernów konflikt interesów widać gołym okiem. Działy serwisu, które stanowią często wydzielony segment biznesu dążą do tego, aby móc samodzielnie decydować, czy i w jakim zakresie wykonać remont. Ta płynność granicy ma konkretny wymiar finansowy, który ponosi eksploatujący, chcąc utrzymać urządzenie w ruchu.

Wydawać by się mogło, że resurs może być dla producenta narzędziem marketingowym (jeśli z instrukcji będzie wynikało, że jego urządzenie ma lepszą trwałość niż konkurencji). Nic bardziej mylnego. Raz określona wartość w DTR uniemożliwia snucie opowieści u klienta stosownie do potrzeb, o najtrwalszych urządzeniach marki X czy Y. Koncerny bardzo szybko zorientowały się, że nie określając resursu, który jest głównym parametrem maszyny, unikają konfrontacji między sobą.

Brak w DTR deklarowanej trwałości eksploatacyjnej maszyn ma jeszcze inny wymiar. Umożliwia producentom powolne, systematyczne obniżanie rzeczywistej trwałości eksploatacyjnej, nie obniżając ceny, a nawet ją podwyższając.

 

Czyżby to była zmowa?

Aż trudno uwierzyć, że wszyscy producenci przestali podawać trwałość eksploatacyjną, nawet ci, którzy kiedyś podawali. Czy zatem znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia?

Rozwiązanie leży w rękach kupujących albowiem oni powinni przypomnieć sobie o sile własnych pieniędzy, które płacą producentom. Osobiście ich do tego namawiam. Wystarczy, aby rozpisując zapytania ofertowe zawarli w SIWZ klauzule, że oferty, które nie określają projektowanej trwałości eksploatacyjnej (resursu) oferowanego urządzenia nie będą rozpatrywane.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.


Pozostałe artykuły

wszystkie artykuły

BLOG