Redakcja dzwignice.info w rozmowie z Jackiem Krupińskiem, założycielem i współwłaścicielem firmy Krupinski Cranes oraz Honorowym Członkiem Stowarzyszenia Żurawi Wieżowych.
W ubiegłym roku otrzymał Pan tytuł Członka Honorowego Stowarzyszenia Żurawi Wieżowych. Co oznacza dla Pana to wyróżnienie?
Jestem bardzo usatysfakcjonowany tym wyróżnieniem. Od prawie 50 lat żurawie wieżowe stanowią centrum mojego życia zawodowego i jednocześnie są moją pasją. Członkowie Stowarzyszenia to wybitni znawcy i duzi gracze na rynku żurawi wieżowych w Polsce i nie tylko. To dla mnie zaszczyt znaleźć się tak znamienitym gronie.
Które inicjatywy Stowarzyszenie uważa Pan za najbardziej znaczące i dlaczego?
Dążenie do odmłodzenia populacji żurawi wieżowych w Polsce to bardzo ważne zagadnienie. Średnia wieku żurawi wieżowych eksploatowanych w Polsce wynosi około 23 lata. Odnowienie parku urządzeń ma znaczący wpływ na poprawę bezpieczeństwa na budowach.
Z jakimi wyzwaniami mierzy się obecnie segment żurawi wieżowych w Polsce i w Europie?
Zacznę od producentów. Rosnące koszty pracy przekładają się na wzrost kosztów produkcji żurawi, a w konsekwencji na wyższe ceny nowych maszyn. Te z kolei wymuszają podnoszenie stawek za wynajem, co w praktyce jest trudne do wyegzekwowania. W efekcie wielu przedsiębiorców nadal eksploatuje stare, zamortyzowane żurawie, kupione dosłownie „po cenie złomu”. Niestety takie żurawie nadal są dopuszczane do eksploatacji. Starsze żurawie powinny być częściej i w większym stopniu poddawane szczegółowym badaniom technicznym. Rynki w Europie są zróżnicowane, a sam rynek żurawi jest bardzo dynamiczny. Dlatego właśnie elastyczność oraz zdolność przystosowania się do zmieniających się warunków gwarantują przetrwanie wielu firmom.
Jak ocenia Pan obecną sytuację rynku żurawi wieżowych w Polsce?
Rynek żurawi wieżowych nieustannie się rozwija. Powtarza się sytuacja, którą znam z innych krajów: im wyższe koszty pracy, tym większy stopień wykorzystania żurawi wieżowych. W Polsce zarówno wiek żurawi, jak i nasycenie rynku żurawi, znacznie odbiega od tego, co obserwuję w krajach „starej Europy”, gdzie na 100 000 mieszkańców przypadają średnio 44 żurawie, ich średni wiek to 8 lat. W Polsce na 100 000 mieszkańców przypada średnio 10 żurawi, których średni wiek wynosi 23 lata. To wskazuje na duży potencjał w zakresie odnowy i rozwoju rynku.
Jakie zmiany w rynku żurawi wieżowych w Polsce i w Europie zaobserwował Pan od czasu, gdy rozpoczynał Pan działalność w Polsce z firmą Krupinski Cranes?
W Polsce dostrzegam jedną, bardzo pozytywną zmianę - coraz więcej kierowników budów oczekuje wykorzystania młodych żurawi. Coraz częściej przekonują się, że o powodzeniu projektu decyduje nie koszt żurawia, ale jego niezawodność jest dużo ważniejsza. Awarie sprzętu powodują przestoje i opóźniają prace budowlane, co z kolei przekłada się na wzrost kosztów całej inwestycji. Nie chodzi tylko procenty od zaangażowanego kapitału, to także koszty pracowników, którzy nie mogą wydajnie pracować, z powodu braku materiałów dostarczanych przez żuraw.
W Europie na sytuację na rynku żurawi coraz większy wpływ mają nie tylko rosnące koszty pracy, ale też energii. Dla wielu producentów wytwarzanie mniejszych żurawi przestało być opłacalne. Dobrym przykładem są dwaj najwięksi gracze na rynku niemieckim, którzy nie oferują już żurawi wieżowych o momencie udźwigu poniżej 120 tonometrów.
Czy jako polski producent są Państwo w stanie skutecznie konkurować z dużymi zagranicznymi firmami?
Tak, konkurujemy z największymi. Nie konkurujemy ceną, ale technologią. Nasze żurawie są obecnie najnowocześniejsze na świecie. Przy zastosowaniu sprawdzonych rozwiązań w konstrukcji struktury żurawia opracowaliśmy systemy napędów i sterowania odpowiadające wymaganiom XXI wieku. Chcę tu wymienić kilka zalet: do 40% oszczędności energii, dużo niższa emisja hałasu, brak prądów rozruchowych, możliwość zasilania z bardzo słabych sieci energetycznych, odporność na bardzo wysokie i bardzo niskie temperatury otoczenia. Niezawodność naszych rozwiązań pozwala nam dawać gwarancję do 6 lat. Ponadto operator pracujący na naszym żurawiu ma do dyspozycji bardzo komfortową kabinę z wszystkimi udogodnieniami.
Krupinski Cranes dostarcza swoje żurawie również za granicę. Jak wygląda dziś obecność firmy na rynkach międzynarodowych?
Po pomyślnym testach naszych rozwiązań zdecydowaliśmy rozpocząć eksport. Pierwsze trzy żurawie zostały sprzedane do Libii, gdzie pracują przy budowie nowego lotniska. Mimo ekstremalnych, afrykańskich warunków klimatycznych i temperatur sięgających 45°C urządzenia działają bez najmniejszych problemów.
W Londynie pracuje nasz żuraw wyposażony w zasilanie akumulatorowe, co pozwala na pracę przy bardzo ograniczonej mocy sieci energetycznej. Żurawie Krupinski Cranes trafiły również do Danii, Niemiec i Austrii. Największym odbiorcą pozostają Niemcy, którzy po przetestowaniu pierwszych kilku egzemplarzy składają kolejne zamówienia. Krupinski Cranes konsekwentnie rozwija swoje konstrukcje i rozwiązania techniczne.
Jakie kierunki rozwoju są dziś dla firmy najważniejsze?
Naszym największym wyzwaniem pozostaje nadążanie za rozwojem technologii i dopasowywanie się do aktualnego stanu techniki, co konsekwentnie robimy. Nasz dział konstrukcyjny jest największą jednostką naszej firmy. Tam pracują nasi młodzi i bardzo zaangażowani inżynierowie. Zespół pracuje aktualnie nad większymi modelami, które wprowadzimy do sprzedaży w tym i w przyszłym roku. Nowe żurawie zostaną wyposażone w rozwiązania techniczne, które jeszcze bardziej zwiększą bezpieczeństwo i komfort pracy.
Ostatnio firma zaprezentowała m.in. autorski system wycinania pola pracy żurawia. Skąd bierze się potrzeba tworzenia takich rozwiązań?
Jesteśmy w bezustannie konfrontowani z konkurencją, nie można zdobyć rynku rozwiązaniami technicznymi z ubiegłego stulecia. Jednocześnie wiemy, że nie da się obronić swoich własnych rozwiązań technicznych przed konkurencją. Zostaje tylko jedna możliwość, uciekać do przodu, to robimy konsekwentnie.
Jak wyobraża sobie Pan rynek żurawi wieżowych za 10 lat?
Za 10 lat struktury nośne żurawi będą produkowane przez roboty. Napędy i sterowanie będą zdominowane przez sztuczną inteligencję. Oczywiście nie jestem w stanie prognozować, co i kiedy się zmieni. Patrząc wstecz oraz obserwując aktualne zmiany przyszłość żurawi w budownictwie i przemyśle postrzegam bardzo pozytywnie.
Jakiej rady udzieliłby Pan młodym konstruktorom i osobom rozpoczynającym pracę w branży?
W rozmowach z naszymi konstruktorami zawsze powtarzam, że ma głupich pomysłów i idei. Głupi jest tylko brak nowych pomysłów. Jednocześnie uważam, że nikt nie ma monopolu na dobre rozwiązania. Panaceum na to jest praca w zespole, która w dzisiejszym świecie przynosi szybkie i dobre efekty. Polscy inżynierowie są doskonali i nie muszą się chować za innymi.
Dziękujemy za rozmowę. Cieszy nas, że mimo wyzwań stojących przed branżą można z optymizmem patrzeć w przyszłość. Firmie Krupiński Cranes życzymy kolejnych trafionych innowacji i sukcesów na rynkach krajowych oraz zagranicznych. Całej branży żurawi wieżowych życzymy dalszego rozwoju oraz pracy z wykorzystaniem coraz nowocześniejszych, bezpieczniejszych i niezawodnych maszyn.


























