×
Artykuły

Technik urządzeń dźwigowych – dobry zawód

Rozmowa z Tadeuszem Popielasem, Sekretarzem Generalnym Polskiego Stowarzyszenia Producentów Dźwigów opublikowany w biuletynie Urzędu Dozoru Technicznego INSPEKTOR

 

Przygotowują Państwo podręcznik do nauki zawodu „technik urządzeń dźwigowych”. Jak zaawansowane są te prace?

Chcielibyśmy, aby ten podręcznik służył nie tylko młodzieży uczącej się zawodu w technikach, ale wszystkim osobom, które chcą się kształcić w tym kierunku, a także konserwatorom wykonującym już ten zawód i chcącym uzupełnić swoją wiedzę i podnieść kwalifikacje.

Podręcznik jest pracą zbiorową, pisaną przez fachowców z wiodących firm dźwigowych. Przedstawiciel UDT, pan Paweł Rajewski też ma swój udział w tych pracach.

Program nauczanie zawodu „technik urządzeń dźwigowych” o strukturze przedmiotowej w 4-letnich technikach obejmuje 1500 godzin (wraz z praktyką zawodową). Zagadnienia, które będzie ujmował podręcznik będą nauczane przez 3 lata nauki w klasach 2-4. Obecna reforma oświaty przewiduje jednak 5-letnie technika, więc być może zajdą też zmiany w podstawie programowej. Tymczasem w dotychczasowej pracy nad podręcznikiem skupialiśmy się nad dostosowaniem zawartych w nim treści do obecnej podstawy programowej.

W pracy nad podręcznikiem natrafiamy na różne trudności. Zawód „technik urządzeń dźwigowych” ma dwie kwalifikacje – jedną związaną z konserwacją i drugą związaną z organizacją robót modernizacyjnych i instalacyjnych dźwigów. Nasz podręcznik musi zatem zawierać nie tylko wiedzę na temat konstrukcji elementów dźwigów elektrycznych i hydraulicznych, sterowania nimi , ale także na temat organizacji pracy konserwatora i instalatora. Tymczasem szereg firm ma własne technologie montażu i prowadzenia różnych prac. Zwykle są one objęte tajemnicą przedsiębiorstwa jako chroniony know how, więc pojawia się problem z przekazaniem tej wiedzy adeptom zawodu.

 

Wynikałoby z tego, że w tej sytuacji firma dźwigowa musi wziąć na siebie trud szkolenia swoich przyszłych pracowników…

To jest cena ochrony know how. Niemniej chcieliśmy zawrzeć w naszym podręczniku przynajmniej jakąś część, powiedzmy 60 procent, wiedzy bazowej w zakresie organizacji pracy w zakresie konserwacji i instalacji dźwigów. To pozwoliłoby wypuszczać z technikum absolwentów z solidną podstawą wiedzy o dźwigach, którzy następnie na praktykach w konkretnej firmie poszerzą swoją wiedzę i umiejętności zgodnie z wymaganiami przyszłego pracodawcy. Tak się zresztą dzieje. Prowadzimy proces edukacji kadr dla branży dźwigowej już od 12 lat, dlatego mamy absolwentów i szereg doświadczeń. Część absolwentów pracuje w prywatnych firmach, a część założyła własną działalność gospodarczą w branży dźwigowej. Część pojęła studia wyższe dzienne lub zaoczne.

 

Jest zapotrzebowanie na tych pracowników?

Ogromne! Zgodnie z danymi UDT co roku przybywa w Polsce kilka tysięcy dźwigów. W ciągu ostatnich czterech lat tempo tego wzrostu wynosi 10 procent. W tym samym czasie w Unii Europejskiej mieliśmy do czynienia niemal z zapaścią branży dźwigowej.

Obecnie mamy w Polsce ponad 106 tysięcy pracujących dźwigów, które ktoś musi obsługiwać i ktoś musi co roku montować te kilka tysięcy nowych dźwigów. Tymczasem liczba kompetentnych fachowców nie przyrasta tak szybko. Tworzą się nowe firmy dźwigowe, którym brakuje pracowników. Następuje również zmiana pokoleniowa. Wielu fachowców odchodzi na emeryturę i trzeba ich zastąpić. Następuje również zmiana pokoleniowa w małych firmach prywatnych i jest problem z sukcesorami.

 

Droga do zawodu „technik urządzeń dźwigowych” wiedzie tylko przez technikum?

Dzisiaj system edukacji pozwala uczyć się i zdobywać nowe kwalifikacje przez całe życie. Na rynku są dostępne oferty np. jednosemestralnych płatnych kursów, które przygotowują do tego zawodu. Możliwości są i ludzie się kształcą.

Trzeba jednak pamiętać, że absolwenci nie muszą pracować w Polsce. W całej Unii Europejskiej mamy te same normy dotyczące dźwigów. Ponadto europejskie normy oraz dyrektywy są akceptowane w wielu krajach świata. W trakcie jednego z seminariów na targach Euro-Lift 2016 pokazano ścieżkę dojścia norm europejskich do statusu norm światowych, co ma zostać osiągnięte w 2020 roku, a więc bardzo szybko. Przed polskimi technikami urządzeń dźwigowych otworzą się jeszcze szersze perspektywy – na cały świat. Branża już odczuwa odpływ fachowców.

 

Może lepiej skończyć krótki kurs zamiast pięcioletniego technikum?

Kursy zawodowe są skierowane do osób, które mają już jakieś kwalifikacje, predestynujące ich do zawodu technika urządzeń dźwigowych. Najlepiej aby mieli za sobą technikum elektryczne, mechatroniczne lub elektroniczne. Technikum jest natomiast przeznaczone dla młodzieży, która jeszcze się uczy, a więc dopiero zdobywa wiedzę techniczną. Chcemy na przykład, aby przyszli dźwigowcy mieli także uprawnienia SEP-owskie do 1 kV uzyskane już podczas nauki w technikum. Dźwig jest urządzeniem wykorzystującym energię elektryczną i nikt nie puści do pracy przy nim młodego człowieka bez takich uprawnień.

Technika oferują zatem pełne wykształcenie, choć ciągle brakuje im odpowiedniego zaplecza. Potrzebują doposażenia szkolnych laboratoriów zarówno w zakresie kształcenia, jak w zakresie przeprowadzanych egzaminów.

Oprócz warszawskiego „Zajączka”, czyli Zespołu Szkół Elektronicznych i Licealnych, nauka zawodu technik urządzeń dźwigowych jest obecnie prowadzona w Łodzi, Sochaczewie oraz drugi rok w Starogardzie. Byłoby tych klas więcej, gdyby dopisał nabór. Zastanawiamy się gdzie tkwi problem. Być może powinniśmy jeszcze większy nacisk położyć na informację o zawodzie. Tytuł technik urządzeń dźwigowych wielu młodym ludziom i ich rodzicom kojarzy się z żurawiem budowlanym, a nie z windą. Mamy opracowany film promujący zawód jako atrakcyjne, prestiżowe zajęcie wymagające znacznej wiedzy technicznej zwłaszcza w przypadku najnowszych urządzeń, w których elektronika odgrywa coraz większe znaczenie. Pomiędzy starymi dźwigami, a tymi montowanymi obecnie jest już przepaść technologiczna, a co za tym idzie wykonywanie zawodu technika urządzeń dźwigowych wymaga nowych kompetencji z zakresu elektroniki.

 

Zgodnie z naszymi danymi stan dźwigów w Polsce jest co najmniej zadowalający. Nadążamy za osiągnięciami światowymi?

Oczywiście. Polska ma jeden z najnowocześniejszych parków dźwigowych w Europie. Od czasu wejścia do Unii Europejskiej, kiedy mieliśmy w Polsce około 68 tysięcy dźwigów przybyło nam tych urządzeń ponad 35 tysięcy. Są to urządzenia nowoczesne, spełniające najwyższe standardy bezpieczeństwa. Zostało jeszcze w Polsce około 30 tysięcy starych urządzeń z lat 70. i 80., w których mamy do czynienia z nieomal wszystkimi 74 zagrożeniami wymienianymi w normie SNEL. Dzięki działającemu w Polsce systemowi bezpieczeństwa, odpowiedzialnej konserwacji i kontroli UDT liczba wypadków jest bardzo niska. Jednak w 2015 r. mieliśmy już pierwsze ostrzeżenie w postaci 3 wypadków śmiertelnych wśród użytkowników dźwigów. Dlatego należałoby te dźwigi modernizować szybciej. Obecnie modernizuje się rocznie około 1000 do 1500 dźwigów. To zdecydowanie byt niskie tempo.

 

Wypadki z udziałem osób korzystających z dźwigów rzeczywiście są nieliczne i w porównaniu z wypadkami, jakim ulegają konserwatorzy niegroźne. Wypadki w grupie fachowców niestety często kończą się tragicznie. Dlaczego?

Wydaje mi się, że wynika to między innymi z przepaści technologicznej pomiędzy urządzeniami starymi i nowymi. Te stare nie mają niektórych zabezpieczeń mających wpływ na bezpieczeństwo konserwatora. W ich przypadku o wiele większe znaczenie ma wyczucie zagrożeń nabyte przez lata praktyki. Młodzi ludzie są na te zagrożenia mniej wyczuleni. Do tego dochodzi rutyna i lekceważenie zasad bhp.

Firmy starają się temu zaradzić, prowadzą szkolenia i często wysyłają innych fachowców do dźwigów starych i innych do nowoczesnych. To zmniejsza ryzyko.

 

Prowadziliśmy w bieżącym roku razem z Państwem działania prewencyjne na rzecz poprawy tej sytuacji. Jak Pan je ocenia?

Zarówno opracowana przez UDT broszura poświęcona bezpieczeństwu pracy konserwatorów wraz z towarzyszącym im filmem, jak również publikacja przez PSPD przetłumaczonej na język polski broszury stowarzyszenia ELA (European Lift Association) „Podstawowe zasady bezpieczeństwa przy pracach dźwigowych” to materiały cieszące się dużym zainteresowaniem środowiska. Staramy się, aby dotarły do jak najszerszej grupy konserwatorów, ośrodków szkoleniowych, firm. Mamy ogromną nadzieję, że te działania przyniosą spodziewane efekty w postaci zmniejszenia liczby wypadków związanych z konserwacją, naprawą i montażem dźwigów. Liczymy na to, że będziemy tę prewencję kontynuować.

 

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad został zamieszczony również w wiosennym wydaniu biuletynu UDT Inspektor, który w przeważającej części został poświęcony dźwigom. Zapraszamy do lektury!


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.


Pozostałe artykuły

 Automatyzacja, która się opłaca

Automatyzacja, która się opłaca

Modułowość i elastyczność pozwalająca na niespotykaną efektywność inwestycji. Zmienna rzeczywistość rynkowa zazwyczaj powoduje konieczność...

ITM Polska 2017

ITM Polska 2017

W dniach 6-9 czerwca w Poznaniu odbyły się kolejne międzynarodowe targi ITM Polska, których przewodnim hasłem były: innowacje, technologie,...