×
Artykuły

Rynek wózków widłowych po epidemii

Prześlij nam swój artykuł
Zobacz galerię zdjęć

Po związanym z epidemią spowolnieniu dynamiki wzrostu w 2020 r. analitycy przewidują, że rok 2021 może przynieść odbicie na globalnym rynku wózków widłowych. W parze ze zmianami ilościowymi będzie szła dalsza popularyzacja nowoczesnych technologii.

Eksperci firmy badawczo-konsultingowej Interact Analysis, specjalizującej się w identyfikacji trendów w sektorze automatyzacji i inteligentnych rozwiązań, opublikowali prognozy na temat rozwoju rynku wózków widłowych po pandemii. Według ich przewidywań, rok 2021 będzie stanowił okres odbicia po wywołanym wstrzymaniem gospodarki przez koronawirusa spowolnieniem w 2020 r. Wyniki sprzedaży wkrótce powrócą na pre-COVID-owe tory, a najważniejszymi trendami w perspektywie sięgającej 2028 roku będą: postępująca elektryfikacja napędu, wypieranie baterii kwasowo-ołowiowych przez litowo-jonowe oraz automatyzacja transportu wewnętrznego.

 

Nadganianie ‘2021

Jak wynika z komentarza do raportu Interact Analysis, wskutek epidemii zrewidować trzeba było prognozy rozwoju globalnego rynku wózków widłowych na 2020 rok – z 3,7 do 1,4 proc. Eksperci firmy przewidują, że w 2021 roku nastąpi jednak pozytywne odbicie i dynamika wzrostów sięgnąć może nawet 8,2 proc. w ujęciu r/d/r. Osiągnięcie tak dobrego wyniku wiąże się z obniżonym ze względu na wydarzenia 2020 r. punktem odniesienia i nie będzie stałym trendem. CAGR w perspektywie 2028 roku osiągnie poziom 4,5 proc., a roczne globalne zapotrzebowanie na pojazdy transportu wewnętrznego sięgnie w tym horyzoncie czasowym 2,4 mln egzemplarzy. Ważne zmiany dokonają się w strukturze popytu – przede wszystkim ze względu na popularność różnego rodzaju napędów.

 

Napędowa ewolucja

Obecnie wózki elektryczne stanowią w skali globu około 60 proc. pojazdów intralogistycznych zamawianych każdego roku, a 4 na 5 z nich wyposażonych jest w baterię kwasowo-ołowiową. W najbliższych latach wózki spalinowe będą stopniowo coraz bardziej wypierane przez elektryczne, a akumulatory litowo-jonowe przejmą dominującą pozycję jako źródło ich zasilania.

Według prognoz Interact Analysis (IA) w 2028 roku udział pojazdów spalinowych w rynku zmniejszy się do 30 proc. Ich kosztem zwiększy się popularność technologii Li-Ion, w oparciu o którą działać będzie niemal co drugi nowy wózek.

Europa jest prekursorem zmian w dziedzinie sposobu zasilania wózków widłowych. Już dziś ponad 80 proc. pojazdów transportu wewnętrznego kupowanych na naszym kontynencie napędzanych jest silnikiem elektrycznym, powiedział Grzegorz Kurkowski, specjalista ds. produktu STILL Polska. Wśród naszych klientów widzimy także duży entuzjazm wobec technologii baterii litowo-jonowych. Ze względu na wygodę użytkowania, oszczędność miejsca i wyższą trwałość, w coraz większej liczbie przypadków są one wybierane zamiast akumulatorów kwasowo-ołowiowych pomimo wyższych kosztów zakupu.

Jednym z rozwiązań, które mogą przejąć po Li-Ion dominującą pozycję w dalszej przyszłości są wodorowe ogniwa paliwowe.

 

Niespieszne początki Fuel Cell

Stopniowo i – jeśli nie dokona się technologiczny przełom – dość powoli rosnąć będzie także znaczenie technologii Fuel Cell, szczególnie w Europie. W 2019 r. 9 na 10 pojazdów zasilanych wodorowymi ogniwami paliwowymi sprzedanych zostało w Ameryce Północnej. Według szacunków IA do 2028 roku 44 proc. zamówień ma pochodzić z naszego kontynentu. Analitycy nie spodziewają się jednak, by w ciągu najbliższych 7 lat udział wózków na wodór w globalnym rynku przekroczyć miał granice 5 proc.

Istotnymi barierami w rozwoju ogniw paliwowych są kwestie pozyskiwania i magazynowania wodoru. Potrzebna infrastruktura nie jest jeszcze rozpowszechniona i jej zastosowanie jest opłacalne dotąd przede wszystkim w przypadku bardzo licznych flot. Wdrożenia Fuel Cell mają więc dotąd prekursorski charakter. Na dużą skalę z technologii tej korzystają właściwie jedynie Walmart i Amazon w USA oraz Carrefour we Francji, skomentowałKurkowski. Jako partner projektu HyLift, badającego i popularyzującego ogniwa paliwowe w Europie, STILL śledzi z bliska ich rozwój i jeśli dokona się przełom umożliwiający ich szerokie zastosowanie, będziemy mogli sięgnąć do tych doświadczeń z korzyścią dla naszych klientów.

 

Automatyzacja motorem wzrostów

W związku z epidemią przewidywany jest także dynamiczny rozwój rozwiązań automatyzacyjnych. O ich popularyzacji przesądzać mają dwie grupy czynników. Po pierwsze, mogą one pomóc zapobiegać zakłóceniom płynności łańcucha dostaw w wypadku ewentualnych przyszłych lockdownów wykluczających funkcjonowanie zakładów w oparciu o ludzką siłę roboczą. Po drugie, wskutek wywołanego pandemią intensywnego wzrostu popularności e-commerce, handel poszukuje skalowalnych rozwiązań pozwalających sprostać rosnącej presji na tempo dostaw i terminowo obsłużyć indywidualne zamówienia klientów na niespotykaną dotąd skalę.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.


Pozostałe artykuły

wszystkie artykuły

BLOG